Problemy nowych technologii wojskowych USA: Testy NGC2 | Blipo.pl
Wróć do listy wpisów Video

Problemy nowych technologii wojskowych USA: Testy NGC2 | Blipo.pl

18
Krótkie Podsumowanie

Amerykańskie technologie wojskowe przegrywają z realiami pola walki.

Udostępnij
Hardware / Militaria / Technologie

Wojna przyszłości kontra brutalna rzeczywistość – bolesna lekcja dla nowych technologii wojskowych armii USA

Współczesna doktryna obronna Stanów Zjednoczonych w ogromnym stopniu opiera się na cyfryzacji, sztucznej inteligencji, rojach autonomicznych dronów oraz zintegrowanych systemach zarządzania polem walki. Wizja technologicznej dominacji nad każdym potencjalnym adwersarzem napędza miliardowe kontrakty z gigantami sektora obronnego i startupami z Doliny Krzemowej. Jednak przejście od sterylnych laboratoriów i prezentacji w formie pokazów slajdów do realnych działań w surowym terenie bywa niezwykle bolesne. Ostatnie wielkie manewry amerykańskiej armii, przeprowadzone w ekstremalnych warunkach klimatycznych, obnażyły szereg krytycznych wad nowoczesnego sprzętu. Na blogu Blipo.pl szczegółowo analizujemy raporty z amerykańskich poligonów, badamy przyczyny awarii systemów łączności i sprawdzamy, jak żołnierze musieli radzić sobie z przegrzewającą się elektroniką nowej generacji.

Pustynne piekło Fort Irwin – gdy 43 stopnie Celsjusza paraliżują procesory

Szczegółowy obraz niedociągnięć oraz wyzwań sprzętowych ujawnił prestiżowy dziennik „The Wall Street Journal”, opisując przebieg ćwiczeń wojskowych realizowanych w ramach programu Project Convergence Capstone 6. Testy zorganizowano na terenie bazy Fort Irwin w Kalifornii, a najtrudniejszym przeciwnikiem dla testowanej elektroniki okazało się naturalne środowisko pustyni Mojave. Ekstremalne temperatury, sięgające w słońcu nawet 43 stopni Celsjusza, doprowadziły do masowego przegrzewania się mikroprocesorów, terminali oraz czułych systemów optoelektronicznych.

Dramatyczne relacje opublikowane pierwotnie przez serwis „Breaking Defense” pokazują, że w obliczu awarii sprzętu żołnierze zmuszeni byli ratować się skrajnie prowizorycznymi, partyzanckimi metodami. Aby utrzymać ciągłość strategicznej łączności satelitarnej, mundurowi kładli nasączone wodą, mokre koszulki bezpośrednio na rozgrzane obudowy terminali Starlink, starając się w ten sposób obniżyć temperaturę urządzeń i zapobiec ich automatycznemu wyłączeniu awaryjnemu. Kolejnym słabym ogniwem okazały się akumulatory bezzałogowców. Czas lotu dronów w upale był drastycznie krótszy, niż deklarowali to producenci w specyfikacjach technicznych, a ukształtowanie terenu – wysokie wzgórza i skaliste grzbiety górskie – skutecznie tłumiło i rwało sygnały radiowe.

Mit o pełnej autonomii – człowiek wciąż musi ratować algorytmy

Ćwiczenia weryfikowały również stopień dojrzałości oprogramowania opartego na sztucznej inteligencji, które miało zarządzać misjami bezzałogowymi w sposób całkowicie samodzielny. Rzeczywistość poligonowa szybko zweryfikowała te założenia. Zakłócenia elektromagnetyczne oraz potężna konkurencja o ograniczone pasma częstotliwości sprawiły, że systemy nie potrafiły funkcjonować bez stałego nadzoru.

Żołnierze na pierwszej linii zamiast skupić się na celach taktycznych, musieli nieustannie kontrolować parametry lotu maszyn, manualnie reagować na błędy oprogramowania oraz stale podejmować próby odzyskiwania zerwanych połączeń. Pokazuje to wyraźnie, że w obecnej fazie rozwoju technologii usuwanie człowieka z pętli decyzyjnej i operacyjnej jest niemożliwe. Magazyn „National Defense Magazine” słusznie zauważył w swoim podsumowaniu, że algorytmy sztucznej inteligencji mają za zadanie wyłącznie wspomagać proces analityczny ludzi, a nie przejmować autonomiczne decyzje na polu bitwy.

Mimo wad, system NGC2 robi postępy – cyfrowy mózg armii

Choć testy fizycznej wytrzymałości komponentów przyniosły spore rozczarowanie, eksperci cytowani przez portal „Defense News” zwracają uwagę na drugą, znacznie bardziej udaną stronę medalu. Ćwiczenia wykazały ogromne postępy w działaniu nowatorskiego systemu dowodzenia opartego na oprogramowaniu NGC2 (Next Generation Command and Control). To wielowarstwowy ekosystem cyfrowy, składający się z infrastruktury, zaawansowanej łączności, modułów integracji danych oraz dedykowanych aplikacji wojskowych.

W budowę tego cyfrowego środowiska zaangażowane są najsilniejsze firmy technologiczne i obronne, w tym Anduril Industries, Palantir, Raft oraz Lockheed Martin. Głównym celem programu NGC2 jest całkowite zlikwidowanie dotychczasowych, rozproszonych i niekompatybilnych ze sobą systemów łączności. Nowe oprogramowanie ma w ułamku sekundy łączyć dane napływające z radarów, satelitów, dronów oraz meldunków piechoty, tworząc jeden, spójny i aktualizowany w czasie rzeczywistym obraz sytuacji taktycznej. Taka integracja ma pozwolić sztabom dowodzenia na błyskawiczną koordynację badań i podejmowanie decyzji o wiele szybciej niż jakikolwiek potencjalny wróg.

Funkcjonalny, ale nieoptymalny – harmonogram wdrożenia do 2027 roku

Do wyników testów w chłodny i niezwykle szczery sposób odniósł się generał dywizji Patrick Ellis, dowódca słynnej 4. Dywizji Piechoty Armii Stanów Zjednoczonych, która brała aktywny udział w manewrach. W oficjalnej wypowiedzi dla „National Defense Magazine” skwitował sytuację słowami, że system NGC2 jest obecnie gotowy, ale wciąż nieukończony, bądź funkcjonalny, ale jeszcze nie zoptymalizowany. Generał otwarcie przyznał, że elektronika nie działała idealnie przez cały czas, jednak wyciągnięte z awarii wnioski są bezcenne i pozwolą na usunięcie niedociągnięć. Podkreślił również, że ogólny postęp w stosunku do wcześniejszych prób jest gigantyczny.

Pentagon nie zamierza zwalniać tempa modernizacji z powodu kłopotów na pustyni Mojave. Zgodnie z oficjalnym harmonogramem, system dowodzenia nowej generacji NGC2 ma zostać ostatecznie wdrożony w ramach pierwszej dużej, pełnowymiarowej formacji operacyjnej USA. Po tym debiucie bojowym technologia będzie sukcesywnie i masowo rozszerzana na kolejne dywizje piechoty oraz jednostki pancerne.

Testy systemów wojskowych NGC2 w Fort Irwin | Blipo.pl
Nowoczesne technologie armii USA przeszły surową próbę w ekstremalnych temperaturach. Fot. Ethan Swope for WSJ

Podsumowanie – surowy test fundamentem przyszłych sukcesów

Postępy w ramach Project Convergence Capstone 6 udowadniają, że droga do stworzenia armii przyszłości jest wyboista i wymaga ciągłej weryfikacji założeń teoretycznych. Problemy z zasilaniem, spadek wydajności baterii w upale oraz przegrzewanie się terminali to jasny sygnał dla konstruktorów, że nowoczesny sprzęt wojskowy musi charakteryzować się przede wszystkim twardą, fizyczną odpornością, a nie tylko zaawansowanymi linijkami kodu w algorytmach. Choć błędy i prowizoryczne chłodzenie Starlinków mokrymi koszulkami mogą budzić uśmiech, to właśnie te poligonowe potknięcia stanowią fundament pod budowę systemów, które w realiach prawdziwego konfliktu będą niezawodne i uratują życie tysięcy żołnierzy.

Udostępnij

Komentarze